Nowy koń = nowy start

Październik był dla mnie zdecydowanie wyjątkowym miesiącem, zarówno najlepszym w moim życiu jak i najgorszym.

27 października przyjechał do mnie mój własny, długo oczekiwany przeze mnie koń :) Little Kemm’a pewnie większość z Was może kojarzyć z zawodów. Koń bowiem startował w zawodach zarówno tych regionalnych jak i reprezentował Polskę w kadrze narodowej. Dla mnie posiadanie takiego konia jak Kemm to otworzenie zupełnie dla mnie nowych, szerokich możliwości.

Kemm jest rasy meklemburskiej i ma 14 lat. Co ciekawe, jak na 14-latka jest zdrowy i świetny ruchowo :) Technicznie bardzo dobry w skoku. Wszędzie go pełno… Zdecydowanie nie wygląda na tyle lat ile ma. Powiedziałabym bardziej że jest młodym koniem. Bardzo lubi wszystko bacznie obserwować. Matka natura dała mu ogromne oczy, które widzą sześć razy tyle co ja podczas jazdy. ( i nie tylko ;)

Aktualnie jesteśmy z Kemm’em w dalszej fazie zapoznawczej. Więź z koniem potrafi się zacieśniać latami… Postęp jaki ja zauważyłam między nami to to że toleruje dotyk we wszystkich miejscach, (i tutaj mam namyśli np. potylicę i uszy) nie cofa się gdy wchodzę do boksu, a nawet czasami cicho rży jak wchodzę do stajni i wymówię jego imię :) Nie boi się różnych miejsc, które wcześniej były problematyczne. Po prostu mi zaufał. Mam nadzieję, że z czasem będzie ufał coraz bardziej i bardziej. Jedyne czego może z czasem nie znieść to mojego wiecznego głaskania i przytulania… :)

Wracając na chwilę do tej potylicy, która pewnie Was ciekawi. Kemm był dosyć nie ufny, a w zasadzie dalej jest – do osób z zewnątrz których nie zna. Przez pierwsze dni cięzko mi było dotknąć go w miejscu potylicy i uszu. To może być spowodowane wieloma rzeczami, ale tak naprawdę podejrzewam że po prostu mi nie ufał na tyle. Minęło trochę czasu i nie mam już żadnego problemu z obcięciem mu grzywy za uszami, gdzie trzy tygodnie temu było to niemożliwe. Przyjemnie jest widzieć jak koń przestaje się czegoś bać, albo stresować gdy tylko poczuje że jesteś blisko lub gdy poczuje twój dotyk. Jak się czegoś boi to wystarczy moja ręka na jego szyi żeby było co najmniej lepiej jak nie w ogóle bez żadnego dotychczasowego problemu. I Teraz pojawiają się myśli – „To 14 – letni koń, więc co jest nie tak?”. Odpowiedź brzmi, że wszystko jest w absolutnym porządku. Koń jak każde zwierze potrzebuje czasu żeby zaufać człowiekowi. A ja będę robić wszystko żeby Kemm czuł się w pobliżu mnie bezpiecznie.  Takie zaufanie pomoże wiele osiągnąć z czasem na parkurze jak i w codziennym obejściu.

Co z Balansem? Kolejna ważna rzecz. Otóż Balu ma się dobrze i nie wyjechał z Lipowskiej stajni ;) Dzierżawi go teraz Pani i trzyma u nas w stajni. Kemm stoi w boksie dosłownie obok Balansa. Z tego co mi też wiadomo to będę mogła wsiadać czasami na Balansa jak nikt nie będzie miał jak ;) Dla mnie to bardzo dobra wiadomość, że koń dla mnie tak ważny nie wyjechał ze stajni.

____________________

Wraz z moją nową pociechą zaczęliśmy już trenować z trenerem na trzeci dzień od przyjazdu konia. Jeszcze się docieraliśmy na płasko i na wszelkiego rodzaju drążkach i kawaletkach. We wtorek mamy następny trening. Możliwe, że zaczniemy się pomału odbijać.

Nienawidzę tego okresu, w którym każdy się pcha na halę bo jest zimno. W naszym przypadku jak koni pensjonatowych w stajni jest cała masa – to jest naprawdę problem. Szczególnie jak zjedzie się pięć osób które tego dnia postanowiły lonżować konia. U nas na hali regulamin mów że może być lonżowany jeden, góra dwa konie. A pierwszeństwo zawsze ma rekreacja. +Dla mnie fatalną sprawą jest też to gdy na hali w jednym momencie jeździ osiem osób i lonża, a ja zaczynam trening skokowy do którego dochodzą przeszkody. Uwielbiam takie zimowe dni… Świetny trening na trudne zakręty o 90 stopni i zatrzymania z galopu do stój bo ktoś Ci zajechał drogę na przeszkodę :)

Ostatnio zniknął mój instagram blogowy. Chciałam troszkę odświeżyć wszystko i zacząć od nowa. Możliwe, że powstanie znowu ale to tak naprawdę zależy tylko od Was ;)

__________

Jak narazie trenujemy wytrwale żeby się mocniej w siebie wgryźć. Ale nie wykluczone że jak się pojawią jeszcze jakieś halówki to się pojawimy. To się jeszcze okaże. Mi się nie śpieszy. Nie chcę się pchać z nim za przeproszeniem na pałę na parkur. Chcę go lepiej poznać i móc później przewidzieć jego ruchy, skoki i zachowanie na parkurze.

Znając życie będę zaczynać parkury od tych mniejszych rzeczy żeby się właśnie z tym zapoznać. Troszkę śmiesznie pokazywać takiego konia który skakał 145 na małych parkurach ;p Ale no cóż, muszę i chcę się w niego porządnie wjeździć.

Tak samo jesteśmy w trakcie kompletownia całego sprzętu. Na początku tygodnia przyjedzie rymarz żeby dopasować siodło dla Kemma. Ale nie wykluczone że znajdę w miedzy czasie coś innego i równie ciekawego. +Jutro nareszcie przyjdą dla konia moje długo wyczekiwane, porządne ochraniacze.

Będę starać się systematycznie pisać i opowiadać Wam o wszystkim ;) Jak nie tu to na pewno codziennie na instagramie :))

_____________

Najgorszy październik – 22.10, ku pamięci najwspanialszej babci (*)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rutynowo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>